Polnisches Kulturzentrum e.V. in Frankfurt am Main
czwartek, 19 sierpnia 2010
Stefan Kosiewski: Do Prezydenta Tomaszowa, kiedy biją nas po głowach

Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego
Pan Rafał Zagozdon

Szanowny Panie Prezydencie,

proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia i mojej solidarności z Panem jako ofiarą pobicia, do którego doszło w sobotę o godz. 20 w klatce schodowej budynku przy ul. św. Antoniego.

Pragnę przy tym zapytać, czy osobnik, który napadł na Pana Prezydenta to nie ten sam Dariusz B., który napadł na mnie przed dwoma laty, albo inny przyjaciel pani G., która podobno ma mieć kogoś w prokuraturze.

Download this episode (14 min)

Wyjaśniam, że latem 2008 r. padłem ofiarą napadu dokonanego na prywatne mieszkanie przy ul. Granicznej, a patrol policyjny, który wezwałem telefonicznie na pomoc, doprowadził do ciężkiego naruszenia stanu mojego zdrowia. Zaś po udzieleniu mi pomocy lekarskiej w pobliskim szpitalu ten sam trzyosobowy patrol o godz. 22, kiedy po dwóch zastrzykach i zgodnie z zaleceniem lekarza przebywałem w łóżku, ponownie przybył do tego samego mieszkania, żeby zatrzeć ślady swojej przestępczej działalności. Przy czym ponownie naraził mnie na utratę zdrowia, a nawet życia występując przy tym z absurdalnymi oskarżeniami o kradzież dzieciom starej piłki do gry w piłkę nożną.

Nazajutrz złożyłem skargę na tę wspólną działalność miejscowej policji i prokuratury, która współdziałała w tym haniebnym dziele ze zorganizowaną grupą przestępców w policyjnych mundurach. Policjanci wiedząc, że przebywam na stałe od blisko 30 lat jako emigrant polityczny w Niemczech, bo legitymuję się jedynie paszportem i dowodu osobistego w ogóle nie posiadam, fałszywie określili we wniosku do sądu moje miejsce zamieszkania jako: Tomaszów, ul. Graniczna. Dzięki temu oszustwu policjantów: Cezarego Jasnowskiego i Andrzeja Mela zostałem zaocznie skazany w postępowaniu zwyczajnym 1 sierpnia 2008 r. , w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, za rzekomą kradzież dzieciom zniszczonej, starej piłki do gry w piłkę nożną, której wartość policjanci określili na 200 złotych, tzn. 50 euro, podczas kiedy w sklepie we Frankfurcie za 50 euro można kupić 10 (słownie: dziesięć) takich nowych piłek, nie zniszczonych.

Absurdalność prześladowania mojej osoby w Tomaszowie Mazowieckim przez zorganizowane bandy osobników o żydowskich nazwiskach jest chyba zemstą za to, że w 2006 r. poinformowałem ówczesnego Ministra Sprawiedliwości o zniszczeniach dokonanych na miejscowym cmentarzu żydowskim. Już wtedy prokuratura wszczęła za to dochodzenie przeciwko mojej osobie. Podobnie prześladowany byłem w Tomaszowie po moich dziennikarskich dochodzeniach kiedy jeszcze pracowałem dla Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium i składałem zawiadomienia do prokuratury w Tomaszowie w sprawie afery mięsnej na Placu Kościuszki, afery budowlanej przy ul. Granicznej oraz przy okazji innych interwencji dziennikarskich.

Pragnę życzyć Panu Prezydentowi szybkiego powrotu do zdrowia i wytrwałości w pracy dla dobra Miasta, które potrzebuje pomocy nie tylko ze względu na peryferyjny charakter, oddalenie od ośrodków centralnej władzy.

Przed dziesięciu laty rozmawiałem często z wicepremierem Jagielińskim, który był posłem z okręgu Tomaszowa i prezesem stowarzyszenia, z którym moje stowarzyszenie współpracowało. Rozmówcą moim był w Tomaszowie pan senator Adamski, partnerem do rozmów był pan Prezydent Kumek. Chcieliśmy wspólnie założyć w Tomaszowie m.in. Instytut Wielokulturowości, odbyłem wiele spotkań z nauczycielami, ludźmi kultury, przedstawicielami różnych wyznań. Rozmowy prowadzone pod hasłem: Mykwa, Regionalny Ośrodek Edukacji utwierdzały nas w przekonaniu, że mimo wszystko można jednak coś dla Tomaszowa wspólnie zrobić. Mimo wszelkich dostrzeganych trudności można dokonać czegoś w sytuacji mówiąc krótko: wysoce niesprzyjającej.

Kiedy biją nas po głowach nie nadstawiamy napastnikom policzków, lecz krzyczmy głośno: Gwałtu, rety! Gewalt! Krzyczmy po to, żeby nie bito nas oraz innych, żeby zmieniono wzory zachowań na lepsze, zgodne z Prawami Człowieka i Obywatela. Ażeby stała się normą na polskiej prowincji uprzejmość i przyzwoitość, żeby piekarz piekł dobre pieczywo a policjant i prokurator byli ludźmi, którzy nie będą musieli odgradzać się z jakiegoś powodu od obywateli bramkami elektronicznymi wykrywającymi klucze w kieszeniach, aparatami prześwietlającymi siatki z zakupami petentów, ukrytymi kamerami szpiegującymi przy drzwiach wejściowych do urzędu.

Bo niestety kilkadziesiąt lat przemocy narodowosocjalistycznej a potem komunistycznej odbiło się szkodliwie na kondycji Narodu Polskiego, a złoczyńcy żydokomunistyczni nie zostali jeszcze osądzeni i utwierdzili się w przekonaniu, że nadal wszystko im wolno, że są w Polsce niekaralni, że żyją ponad prawem i sprawiedliwością, które są tylko dla Polaków, bo nie dla nich przecież, którzy rządzą Polakami. Zapiekłość tych nieszczęśników podtrzymują niestety często jeszcze obecne w pejzażu polskich miast symbole władzy żydokomunistycznej: pomniki pochwalające wciąż w Polsce socjalizm i komunizm. Ulice polskich miast noszą imiona komunistycznych złoczyńców.

A przecież minęło 20 lat od porozumień tzw. okrągłego stołu, który miał w Polsce rozpocząć przemiany demokratyzacyjne i przynosić tylko tymczasowe rozwiązania polityczne. Tymczasowość fałszywej zgody Polaków na Zło komunistyczne to zgoda na bandytyzm w życiu publicznym. Na afery rozkręcane przez kolejne rządy, na rozdrapywanie majątku narodowego w ramach tzw. prywatyzacji na każdym szczeblu. Prywatyzacji, która na każdym szczeblu przynosi w bilansach publicznych wielomiliardowe straty a nadal jest realizowana. Oto sprzedaje się teraz przedsiębiorstwo Ruch jedynemu oferantowi, a nikt nie stawia żadnych pytań i żaden związek zawodowy Solidarność nie protestuje, że to draństwo, bo obrzucił ktoś dla sensacji tablicę krzyżem w Warszawie i to wszystkich tak bardzo zajmuje, że dzisiaj drugi przyniósł tam granat, a w Tomaszowie Prezydent dostał po nosie, żeby siedział cicho.

Może się mylę, lecz sądzę, że w tej sytuacji należy zapytać, dlaczego w Tomaszowie Mazowieckim 200 funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji przychodzi do pracy w budynku przy ul. Oskara Lange, jak gdyby Lange nie był zastępcą Cyrankiewicza? A przecież w żadnym mieście w Polsce nie ma ulicy Cyrankiewicza, dlaczego więc Tomaszów Mazowiecki czci jeszcze pamięć zastępcy tamtego złoczyńcy?

W załączeniu przesyłam list, który nie dotarł pewnie jeszcze na biurko Przewodniczącego Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego Pana Zenona Adama Łaskiego. Uprzejmie proszę o przekazanie go Panu Przewodniczącemu razem z taką osobistą radą, żeby nie chadzał jednak wieczorami w centrum miasta Tomaszowa po najlepiej oświetlonej ulicy św. Antoniego, bo jak Pan tego sam doświadczył, bandzior czuje się najbezpieczniej pod latarniami, pod żyrandolem i parasolem bandy.

Nie trzeba w końcu przypominać, że to w Tomaszowie posłem był wiceminister Spraw Wewnętrznych Sobotka, który przez telefon komórkowy uprzedzał mafię handlującą z policją bronią o planowanych, czy rzekomych zakupach kontrolowanych. Państwo polskie nie po to jest, żeby opłacać zorganizowane grupy przestępcze za to, że rozwalają to państwo od środka i terroryzują Naród. Polak nie może być prześladowany w Polsce ze względów rasistowskich, czy politycznych przez kryptosyjonistyczne bandy. Nie może Prezydent naszego Tomaszowa być bity w bramie po twarzy przez jakiegoś szurkę!

Jeszcze raz życzę Panu powrotu do zdrowia i pozostaję z szacunkiem
Stefan Kosiewski

z Frankfurtu nad Menem, 18 sierpnia 2010 r.
http://wiadomosci.onet.pl/2211536,11,pobito_prezydenta_tomaszowa_mazowieckiego,item.html

http://sowa.mypodcast.com/201008_archive.html
środa, 24 września 2008
Stefan Kosiewski: Weneckie Lustro, ul. Oskara Lange w Tomaszowiie jak Himmler Str. tu


http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20080924_0629-485207.mp3

Dwustu funkcjonariuszy przechodzi każdego dnia na zmianę przez drzwi wejściowe Komendy Powiatowej Policji przy ul. Oskara Lange w Tomaszowie Mazowieckim, a ilu z nich wie, czym się dla Polaków zasłużył ten wielki, żydokomunistyczny ekonomista?

W narodowosocjalistycznym Frankfurcie nad Menem ulice i place nosiły nazwy ku czci prominentów: Adolf  Hitler Anlage (dzisiejsza Gallusanlage), Adolf Hitler Brücke (Untermainbrücke), Hermann Göring Ufer  (Untermainkai), itd., itd w innych miastach.

Po wojnie to się zmieniło, bo zwycięscy alianci zechcieli uznać narodowy socjalizm za zbrodniczy system społeczny, a prominentów tegoż systemu za pospolitych złoczyńców winnych wszystkich zbrodni wojny.  Demokracja przyniosła z czasem Niemcom nowych patronów ulic i mostów;  choć pewnie Most Ignacego Bubisa, byłego przewodniczącego Centralnej Rady Zydów w Niemczech nie nosiłby pewnie swej obecnej nazwy (o ile znałem Bubisa), gdyby go o to przed śmiercią zapytać, czy życzy sobie taki zbędny zaszczyt?

Oskar Lange był trochę jak krem Nivea a trochę jak amerykańskie czołgi z białymi gwiazdami na stanie sowieckich pułków: przed wojną żył w Ameryce i chodził pewnie do synagogi, a po wojnie sprowadzili go do Warszawy, żeby zbrodniczą eksploatację Polski ująć w pięcioletnie plany wyzysku  i uzasadnić całe to okrutne w Polsce  Zło i Panowanie fałszywą pseudonauką nazwaną ekonomią socjalizmu.  Oskar Lange nauczał na SGPiS-ie w Warszawie tej fałszywej ekonomii socjalizmu, jak później Balcerowicz i żydokomunista Belka.  Od tych młodszych pobratymców różni Oskara Lange krew Polaków, w której pomoczył bezkarnie palce.

Oskar Lange był bowiem Wiceprzewodniczącym Rady Państwa, członkiem kolegialnej Głowy Państwa PRL-u i mógł rozpatrywać pozytywnie, lub odmownie skierowane do siebie (Rady Państwa) wnioski o okazanie łaski w stosunku do Polaków skazanych na karę śmierci. Instytut Pamięci Narodowej Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nie zajęła się jeszcze (o ile mi wiadomo) tą częścią haniebnej przeszłości żydokomunistów w Polsce. 

W Niemczech nie było pobłażania dla zastępcy Hitlera, bo nikt nie wpadł na Szatański zaiste pomysł, ażeby system narodowsocjalistyczny zastąpić demokracją w drodze tajemnych konszachtów, przetargów, wódeczki i rozmów. W Niemczech nie było Magdalenki i tzw. okrągłego stołu. Niektórzy mówią, że szkoda, bo moglibyśmy chodzić nadal na niedzielny spacer na Adolf Hitler Anlage, jak policjanci w Tomaszowie chodzą do pracy na Oskara Lange.

W Niemczech rozprawiono się z socjalistycznonarodową zarazą.  Był Trybunał w Norymberdze, byli skazani we Frankfurckich Procesach. A w Polsce była Magdalenka i bandycka zmowa przegranych dziś moralnie polityków (Kaczyński oraz Wałęsa) ze złoczyńcami. Był tzw. okrągły stół żydokomuny i ubowców, haniebna zmowa katów z agentami.

Przeprowadzona w Niemczech denazyfikacja sprawiła to, że policjanta wita dzisiaj przyjazny uśmiech obywatela. W Tomaszowie natomiast czeka na każdego, kto tylko przekroczy komendy próg wielkie, weneckie lustro i niedyskretnie schowana za kwiatkiem kamera. Bo tu przecież był posłem sam Zbigniew Sobotka, i tutaj ktoś mu podpowiedział przez komórkę, żeby nazwać cały ten burdel: Program "Bezpieczna Polska".

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

http://sowa.mypodcast.com/200809_archive.html
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Google Groups – wersja beta
Zapisz się do magazyn europejski
E-mail:
Odwiedź tę grupę
Add me to your address book kosiewski.
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę