|
Polnisches Kulturzentrum e.V. in Frankfurt am Main
wtorek, 29 grudnia 2009
piątek, 09 października 2009
Stefan Kosiewski: W sprawie anulowania bezprawia w Polsce
http://bit.ly/3RUlM Banda w Tomaszowie http://bit.ly/3JZHjo via @addthis
środa, 23 września 2009
Stefan Kosiewski: Ja się do tego Ministra Czumy cały czas zwracam z różnymi pismami, po starej znajomości
Wednesday, Sep 23, 2009 Stefan Kosiewski zapytan: Powiedz Czymu nie wrasasz do PLu, ??? sowa european magazine - magazyn europejski - europäisches magazinhttp://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090923_1502-502235.mp3
http://www.mister-wong.de/user/mysowa
wtorek, 14 lipca 2009
Do 31 sierpnia 2009 zgłoszenia: Festiwal Multimedialny "Polskie Ojczyzny 2009". Akademia Polonijna Częstochowa
Serdecznie zapraszamy do udziału w kolejnym Polonijnym Festiwalu Multimedialnym "Polskie Ojczyzny 2009". W załączeniu przesyłamy Formularz Zgłoszenia oraz Regulamin. Termin nadsyłania zgłoszeń - 31 sierpnia 2009, nadsyłania prac na DVD i CD -
10 września br.
Zakończenie 12 października br tradycyjnie już w
Akademii Polonijnej w Częstochowie
Zygmunt Gutowski https://share.acrobat.com/adc/document.do?docid=a3c2967b-7a13-474b-a780-0987d06d615f
dyrektor programowy Polonijnego Festiwalu Multimedialnego "Polskie Ojczyzny 2007" prezes Fundacji Polska-Europa-Polonia www.warszawa.mazowsze.pl/festpol e-mail. festpol@warszawa.mazowsze.pl tel. +48 602 126 206 Sent: Tuesday, July 14, 2009 9:28 AM
Subject: Polonijny Festiwal Multimedialny - Zaproszenie i Prosba
wtorek, 16 czerwca 2009
o działaniu band żydowskich w policji, prokuraturze i sądach RP; w internecie od 2.06.2009 blokują: http://sowa.mypodcast.com
http://www.mister-wong.de/user/mysowa
Frankfurt nad Menem, 5 czerwca 2009 r.Pan podinsp. Maciej Stańczyk Dyrektor Biura Kontroli Komendy Głównej Policji Szanowny Panie Dyrektorze, pismem DKSiW-E-052-802/09/JK z 9 kwietnia 2009 r. Pani Adrianna Zielińska, Zastępca Dyrektora Departamentu Skarg i Wniosków MSWiA przekazała do Pana moje pisma z 16 grudnia 2008 r. oraz 25 marca 2009 r., w których poinformowałem Ministra Spraw Wewnętrznych RP i Ministra Sprawiedliwości RP o działaniu w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, na terenie Tomaszowa Mazowieckiego i Województwa Łódzkiego, zorganizowanych band przestępczych złożonych z osobników żydowskiego pochodzenia. http://screeny.pl/3493 W obu pismach opisałem szczegółowo oraz udokumentowałem przestępczą działalność żydowskiej mafii działającej w strukturach Policji na wspomnianym terenie, wskazałem na istnienie dalszych dowodów, które mogą i powinny być wykorzystane w działaniach kontrolnych. Tymczasem otrzymałem pismo Is-4544/3707/09/MJ z 11.05.2009 r., podpisane przez Zastępcę Naczelnika Wydziału Skarg i Wniosków Biura Kontroli Komendy Głównej Policji podinsp. Joannę Goralewską, które to pismo jest dowodem nikczemnego mataczenia, kolejnym przestępstwem popełnionym przez pracownika Policji. Celem tego pisma jest wmówienie mi, że nie mam racji, bo występując przeciwko przestępcom działającym w zmowie, zostałem już przez nich ukarany zaocznym wyrokiem przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim. W piśmie podinsp. Goralewskiej nie ma najmniejszej wzmianki o tym, że Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi pismem T-II-MM-0510/534/3/08 z 16.12.2008 r. przekazała do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim "informacje o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim, m.in. z art. 231 § 1 k.k. w celu podjęcia merytorycznej decyzji w tym zakresie". Pismo to zostało przy tym opatrzone pieczątką Zastępcy Naczelnika Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi kom. Tomasza Tyszkiewicza, a nie zostało podpisane jak należy ze względów, których nie można tłumaczyć zwykłym niedopatrzeniem. http://picasaweb.google.com/lh/photo/FSvDVlkuq-n9OFRiginbQQ?feat=directlink Nie można także tłumaczyć kobiecą naiwnością i beztroską wyjaśnień podpisanych przez podinsp. Joannę Goralewską, Zastępcę Naczelnika Wydziału Skarg i Wniosków Komendy Głównej Policji, która dopuszczając się wskazanego mataczenia usiłuje wmówić Polakowi, że "zapadłe rozstrzygnięcia są wiążące zarówno dla Pana, jak i Policji". Gdyby tak było, jak podinsp. Goralewska usiłuje wmówić obywatelowi RP, że zapadłe w jakimkolwiek organie administracyjnym RP rozstrzygnięcia "są wiążące" i nie ma od nich odwołania, to po co byłaby Konstytucja RP, prawo dla Polaków w Polsce, Wydziały Skarg i Wniosków, Biura Kontroli na wszystkich szczeblach i w strukturach wszystkich Ministerstw? Bezczelność podinsp. Goralewskiej jest niebywała, bowiem policjantka nie dokonuje rzeczowej analizy dowodów przestępstw popełnionych przez policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim, lecz kontroluje stenogramy nagrań rozmów telefonicznych obywatela zawiadamiającego o przestępstwie, z dyżurnym KPP w Tomaszowie Maz., a następnie wyciąga z tego taki wniosek, że skoro obywatel dzwoniący na policję (informujący o napadzie na prywatne mieszkanie, składający kilkakrotnie telefonicznie skargę na działalność policjantów występujących w zmowie z autorem napadu) dziękował za każdym razem policyjnemu rozmówcy uprzejmie za rozmowę, to znaczy, że skargi na policjantów z KPP w Tomaszowie nie musi podinsp. Goralewska - w jej mniemaniu - wcale rozpatrywać. W bezczelności swojej podinsp. Goralewska idzie tak daleko, że ośmiela się drwić z pokrzywdzonego przez żydowskie bandy Polaka stwierdzając: " uprzejmie informuję, że sporządzono stosowne stenogramy z odsłuchu zarejestrowanych rozmów. Z ich treści wynika, iż ww. funkcjonariusz prowadził z Panem rozmowy w sposób nie naruszający zasad etyki zawodowej. Pouczył Pana prawidłowo o możliwości złożenia skargi, za co na zakończenie każdej rozmowy, podziękował Pan policjantowi. Jednocześnie informuję, że stenogramy tych rozmów mogą być udostępnione na prośbę właściwych organów wymiaru sprawiedliwości". Szanowny Panie Dyrektorze, wnioskuję jak we wcześniejszych pismach: o wysłuchanie zarejestrowanych rozmów, a nie o odczytywanie stenogramów rozmów. Nie wiem, kto i dlaczego dopuścił się ukrywania dowodów w sprawie i polecił sporządzanie stenogramów z nagranych zapisów moich 4 (słownie: czterech) rozmów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim? Pani podinsp, Goralewska tak daleko sprzyja zacieraniu śladów przestępstw popełnionych przez policjantów z KPP w Tomaszowie Maz., że nie nie poprosiła o dowody w sprawie, o pliki elektroniczne z nagraniami rozmów, lecz zadowoliła się dostarczonym jej opisem dowodów, który odesłała już z powrotem do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, która to wyczyściła dla niej wcześniej sprawę skargi na działalność policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim i Komendy Wojewódzkiej w Łodzi. Składam niniejszym skargę na zaniechanie podjęcia obowiązków służbowych przez podinsp. Joannę Goralewską. Wnoszę o ponowne rozpatrzenie moich skarg, zawartych w ww. pismach informujących o konkretnych przestępstwach popełnionych przez działające w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości zorganizowane bandy przestępcze złożone z osobników żydowskiego pochodzenia. Z szacunkiem Stefan Kosiewski http://pkn.blox.pl/2009/04/kolejna-skarga-Pana-Stefana-Kosiewskiego-ktora.html dziennikarz, poeta, prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem http://wong.to/3u6u3 Postfach 800626 65906 Frankfurt am Main http://pkn.blox.pl/2009/03/W-mundurach-i-w-strukturach-ZLO-Do-Ministra.html do wiadomości: - Minister Spraw Wewnętrznych RP - Minister Sprawedliwości RP - Minister Spraw Zagranicznych RP - Kancelaria Prezydenta RP http://sowa.mypodcast.com/200906_archive.html
piątek, 15 maja 2009
Witold Filipowicz: Sąd sądzi, że sądzi
sowa Sondaże
opinii publicznej z początku roku, ukazujące ocenę polskiego wymiaru
sprawiedliwości są wymowne. Jest źle. Laur pierwszeństwa braku zaufania zdobyli
sędziowie. Reakcja
środowiska, głównie sędziów właśnie, była również wymowna. Z wypowiedzi
wynikało, że społeczeństwo nie wie, o czym mówi. Społeczeństwu brak podstawowej
wiedzy prawnej, brak kultury prawnej, brak rozeznania, itd., itp. Te wszystkie
uczone i zawiłe wywody można byłoby podsumować krótko i dobitnie –
społeczeństwo jest głupie. Publiczne
komentarze na temat sądowych orzeczeń wywołują wciąż jeden i ten sam skutek. Sędziowską
alergię, by nie rzec agresję wobec autorów krytyki. Jeszcze gorzej jest ze
stawianymi pytaniami. Zwłaszcza, gdy stawiają je media. Jeśli w ogóle padają
jakieś odpowiedzi, to najczęściej zamykają się w jednym zdaniu. Sądy są
niezawisłe. Czasem jest dodawany ozdobnik w rodzaju: sądy podlegają tylko
ustawom. W
domyśle, nikt sądu sądził nie będzie, bo od sądzenia jest sąd, więc się sam
osądzi. Jak będzie chciał. I jak będzie miał wystarczający powód. A że od lat,
jak daje się zauważyć, powodów na ogół nie znajduje, to i chęci do osądzania
samego siebie nie przejawia. Strzegą tej reguły odpowiednio skonstruowane
przepisy, które są równie odpowiednio przez sądy interpretowane. Takiej
chęci weryfikacji sądowych orzeczeń również nie przejawiają inne instytucje,
powołane do kontroli i nadzoru, w tym Ministerstwo Sprawiedliwości czy Krajowa
Rada Sądownictwa. Powody są proste i wskazane powyżej. Społeczeństwo jest
głupie i nic nie wie, a sądy są niezawisłe. Niezawisłość
sądów jest warunkiem sine qua non funkcjonowania rzeczywistej demokracji.
Jednakże rozumienie niezawisłości jako synonimu bezkarności, czyli de facto
stawania ponad prawem, jest tej demokracji zaprzeczeniem. Podobnie ma się rzecz
z próbami tłumienia krytyki sądowych poczynań, w tym i krytyki prasowej. Prawdą
jest, że procesy stosowania prawa są materią niezwykle skomplikowaną.
Zrozumienie jej przez osoby spoza środowiska prawniczego bywa niezmiernie
trudne. Krytyczne oceny, bez znajomości prawnych zagadnień, a nadto bez
znajomości szczegółów konkretnych spraw bywa często nietrafna. Nawet, gdy sam
wyrok budzi odruch sprzeciwu godząc – w ocenie społeczeństwa – w podstawowe
poczucie zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Zdarzają się jednak takie wyroki,
dla oceny których nie potrzeba wiedzy prawniczej. Wystarczy sama umiejętność
czytania i zwykły zdrowy rozsądek. Jednym z
wielu przykładów rzeczywistej kondycji demokratycznego państwa prawnego i roli władzy
sądowniczej w kształtowaniu tej kondycji może być tocząca się od ponad czterech
przed sądem pracy lat sprawa przeciwko Urzędowi Patentowemu Rzeczypospolitej
Polskiej. Kiedy po
dziewięciu miesiącach i kilkakrotnym monitowaniu sądu sprawa trafiła w końcu na
wokandę, zdawać by się mogło, że orzeczenie o przywróceniu do pracy będzie
tylko formalnością. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie wyrok Sądu Rejonowego –
sygn. akt VII P 464/06 – wydany
przez asesora Monikę Sawę – w dużej części uwzględniał roszczenia powoda, ale
roszczenia o przywrócenie do pracy nie uwzględnił. Dziwne
to było o tyle, że za podstawę orzekania i przyznanego odszkodowania Sąd
przyjął art. 58 § 1 i 2 KC. Sąd stwierdził, że prezes Urzędu Patentowego RP, Alicja Adamczak oraz ówczesny, tzw.
zastępujący dyrektora generalnego, Cezary
Pyl, zawierając umowę o pracę z dyrektorem z konkursu, na okres 3 miesięcy,
zmierzali do ominięcia przepisów prawa i naruszyli zasady współżycia
społecznego. Z konstrukcji całego przepisu wynika, że Sąd mógł i powinien
zastosować w tym przypadku § 3 przepisu, to znaczy unieważnić umowę o pracę w
części dotyczącej czasu, na jaki została zawarta. Tym
bardziej, że uzasadnienie wyroku było dla kierownictwa Urzędu Patentowego RP
wręcz druzgocące. Wynikało z niego, że funkcjonariusze publiczni wysokiego
szczebla w centralnym urzędzie administracji rządowej wykorzystywali stanowiska
służbowe dla własnych, prywatnych celów i z premedytacją dążyli do
unicestwienia wyników konkursu w celu zapewnienia stanowiska dyrektora swojemu
protegowanemu. Czynność
prawna dotknięta wadą, o jakiej mowa w art. 58 § 1 i 2 KC skutkuje bezwzględną
nieważnością części umowy lub nieważnością całkowitą o ile unieważnienie części
zakwestionowanej taki przyniosłoby skutek. Dlaczego więc Sąd nie zastosował
konsekwentnie jednoznacznej dyspozycji przepisu, pozostaje zagadką.
Niewątpliwie kontrowersje pojawiałyby się zarówno w przypadku zastosowania
sankcji nieważności, jak i w przypadku jej niezastosowania. O ile
jednak ocena wyroku Sądu Rejonowego wymagałaby dogłębnych analiz i równie
dogłębnej wiedzy prawniczej, to wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, Wydział XII
– sygn. akt XII Pa 397/06 – wydanego
w wyniku wniesienia apelacji przez obie strony, wprawił w konsternację wielu
prawników. Zespół
orzekający w składzie: SSO Grażyna
Otola-Pawlica, SSO Anna Telec, SSR
(del.) Dorota Szarek, po rozprawie
trwającej około 10 minut i tyleż trwającej naradzie, zmienił wyrok Sądu I
instancji całkowicie na korzyść Urzędu Patentowego RP. Co daje
podstawę wysuwania tezy, że wyrok ów można zakwalifikować do kategorii wyroków
skandalicznych? Nie
wdając się tymczasem w cały wachlarz bulwersujących okoliczności i szczegółów,
wystarczy wskazać tylko jeden aspekt. Sprawa dotyczy – trwa nadal – sposobu
realizacji przez kierownictwo Urzędu Patentowego RP wyników konkursu na
stanowisko dyrektora. W tej
konkretnej sprawie zastosowanie znalazł, po rozstrzygnięciu konkursu, art. 48
ust. 3 ustawy o służbie cywilnej w brzmieniu: „Z osobą nie będącą członkiem korpusu służby cywilnej wyłonioną w
drodze konkursu, o którym mowa w art. 42 ust. 2, dyrektor generalny urzędu
zawiera umowę o pracę na czas określony do 3 lat. Wcześniejsze rozwiązanie
umowy o pracę może być dokonane za dwutygodniowym wypowiedzeniem.” To
właśnie o sposób realizacji tego przepisu przez kierownictwo Urzędu Patentowego
RP, jak też w ogóle o jego sens i znaczenie trwa ponad czteroletni spór przed
sądami pracy. Sprawa pozornie jednostkowa, jednak w istocie ukazująca w
praktyce faktyczną równość obywateli i faktyczną realizację reguły dostępu do
służby publicznej na jednakowych zasadach, o czym mowa w art. 60 Konstytucji
RP. Pojawiają się tu dwie kwestie, których w żaden racjonalny sposób nie da się wytłumaczyć. Pierwsza, to zagadnienie prawne zastosowania przez Sąd Okręgowy w Warszawie przepisów, które odnoszą się do zupełnie innej procedury konkurencyjnego obsadzania stanowisk w administracji rządowej. Art. 25 ustawy stanowi regulację dotyczącą naboru na stanowiska inne, niż stanowiska wyższe. I nie może być tu mowy o żadnych kontrowersjach interpretacyjnych, którymi tak ochoczo zasłaniają się sądy, gdy ktoś próbuje dociec motywów wydawanych rozstrzygnięć. Nieadekwatność zastosowanych przepisów potwierdził zresztą rok później Sąd Najwyższy w wyroku uchylającym wyrok Sądu Okręgowego Warszawie – sygn. akt II PK 256/07. Ocenił przyjętą podstawę orzekania, jak i wielostronicowe wywody uzasadniające sądu II instancji jako „nieprzydatne”. SN podzielił przy tym stanowisko Sądu Rejonowego, dodając też w swoim uzasadnieniu kwestię poddającą w wątpliwość uczciwość kierownictwa Urzędu Patentowego RP. Wynikać
z tego zdaje się konkluzja, że troje sędziów zawodowych, w tym dwoje poziomu
sądu okręgowego, nie potrafiło ustalić właściwych do zastosowania przepisów w
sprawie, w której bez żadnych trudności przepisy te ustalił asesor w sądzie
rejonowym. Drugą
kwestią jest prosta umiejętność czytania tekstu ze zrozumieniem jego treści. Przepis
art. 25 ust. 1 zaczyna się od słów” „W
przypadku osób podejmujących po raz pierwszy pracę w służbie cywilnej…”. Z
akt sprawy, a przede wszystkim z treści uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego
wynikało bezspornie, że powód miał wieloletnie doświadczenie w korpusie służby
cywilnej. Już
choćby z tej przyczyny przepis ów nie mógł być zastosowany wobec powoda w
żadnej sytuacji. Precyzyjnie i jednoznacznie wskazany warunek jego zastosowania
był wystarczająco jasno sformułowany, by można tu było mówić o jakiejś pomyłce. W chwili
wnoszenia skargi kasacyjnej przepisy o skardze na wyrok niezgodny z prawem nie pozwalały
na jej wniesienie, bowiem ów skandaliczny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie nie
był wyrokiem kończącym postępowanie, czego wówczas wymagały przepisy art. 4241
§ 1 i 2 KPC. Stąd i Sąd Najwyższy ograniczył się w swoim wyroku uchylającym
jedynie do stwierdzenia „nieprzydatności” rozważań sądu II instancji na temat
zastosowania w tej sprawie art. 25 ust. 1 ustawy o służbie cywilnej. Ministerstwo
Sprawiedliwości, mając pełny materiał dowodowy całej sprawy zastosowało za to
metodę piłatowego umywania rąk. Poza mglistymi i wybiórczymi opisami zdarzeń,
które powód znał lepiej, niż urząd, nic więcej nie zrobiono z tym skandalicznym
wyrokiem i jego autorkami. Nie ma
żadnej informacji czy Krajowa Rada Sądownictwa, mimo kompetencji podejmowania
działań w przypadku powzięcia wiedzy – blisko rok temu – o wyroku wydanym z
oczywistą i rażącą obrazą przepisów prawa, zrobiła cokolwiek. Nie ma
żadnej informacji, co w związku z takim wyrokiem, jak i w ogóle z tak
prowadzoną apelacją zrobił czy zamierza zrobić Prezes Sądu Okręgowego w
Warszawie, Beata Waś. Możliwe, że
zechce odpowiedzieć na powyższe pytania rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie,
sędzia Wojciech Małek, który
niejednokrotnie już wypowiadał się w telewizji o poczynaniach swoich kolegów,
tłumacząc nierozgarniętemu społeczeństwu zawiłości prawnych ścieżek polskiego
wymiaru sprawiedliwości. Nie ma
też żadnego śladu reakcji przewodniczącej XII Wydziału Pracy, Ewy Wronki. Choć w tym akurat przypadku
rola XII Wydziału Pracy bynajmniej się nie zakończyła. Uchylenie wyroku przez
SN sprawiło, że sprawa powróciła do XII Wydziału, a przewodnicząca Ewa Wronka nawet w jednej z rozpraw w
drugiej apelacji brała udział jako przewodnicząca zespołu orzekającego. Do tej
historii jednak będzie można powrócić dopiero po pisemnym uzasadnieniu wyroku
wydanego po raz drugi w XII Wydziale Pracy. Uzasadnienie ustne tymczasem nie
nadaje się do zrelacjonowania, bowiem sprawiało wrażenie, że Sąd Okręgowy w
Warszawie w jakiejś mierze zlekceważył stanowisko Sądu Najwyższego i kontynuuje
sposób rozpoznawania sprawy w apelacji pierwszej. O roli
XII Wydziału Pracy będzie jeszcze sposobność wspomnieć za jakiś czas w
kontekście próby wniesienia skargi na wyrok niezgodny z prawem, wydany w
pierwszej apelacji. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 1 kwietnia 2008 r. – sygn. akt SK 77/06 - i usunięciu z
obrotu prawnego słów „kończącego postępowanie w sprawie”, jako ograniczenia
prawa do sądu niezgodnego z art. 32 ust. 1 i art. 77 ust.1 Konstytucji RP,
otworzyła się droga do wniesienia skargi na ów wyrok już na tym etapie. Prawo do
sądu jest prawem bezwzględnym. Żaden przepis żadnej ustawy tego prawa nie może
nikogo pozbawić. Tym bardziej nie może tego prawa pozbawić działanie
kogokolwiek, w tym i sądu, poprzez quasi-prawne procedury, które w rezultacie
prowadzą do jego unicestwienia. W takim
przypadku nie tylko zostaje naruszony przepis art. 45 ust. 1 Konstytucji RP,
ale też może mieć zastosowanie art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw
Człowieka i Podstawowych Wolności. Wysoki
Sądzie, trafne jest spostrzeżenie środowiska prawniczego, że społeczeństwo w
swej masie, w większości, nie zna prawa. Jednakże mylą się ci, którzy twierdzą,
że społeczeństwo jest głupie. Z szeregu dziesiątków doniesień prasowych o
działalności sądów polskich wynika to, czemu wyraz dało społeczeństwo w sondażu
oceniającym polski wymiar sprawiedliwości. Fragment
z kolejnej odezwy – w związku z nieustającymi protestami - z Forum dla sędziów,
autorstwa Rafała Puchalskiego - 8 maja 2009: „(…) Filarem demokratycznego państwa prawa jest niezależność sądów z
pełną gwarancją niezawisłości sędziów. Wynagrodzenie sędziowskie jest
powszechnie uznawane za niezwykle istotny element niezawisłości sędziego, a
kwestia samorządności sędziowskiej największą wartością. Niezależność sądów,
prawo obywatela do szybkiego i rzetelnego procesu jest zagrożone. Propozycje
ograniczające naszą samorządność kłócą się z tymi zasadami.(…)” - http://sedziowie.kei.pl/phpBB2/index.php
Społeczeństwo
nie potrzebuje wiedzy specjalistycznej, by dostrzec i ocenić oczywiste sprzeniewierzania
się wartościom podstawowym w demokratycznym państwie prawnym. Przyzwoitości
nie nauczy żadna uczelnia. Witold Filipowicz Warszawa, maj, 2009 r.
http://pkn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?395777 |
Ostatnie notki
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Tagi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
http://tomas.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?185533
Stowarzyszenie Europejskie PONS GAULIStefan Kosiewski, Prezes Zarządu
Frankfurt nad Menem, 8.08.2008
Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego
Pan Rafał Zagozdon
(...) w nawiązaniu do mojego wniosku z 26. 07. 2008 r., skierowanego do Prezesa Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, o zabezpieczenie dowodowe pomnika stojącego w Tomaszowie Mazowieckim przy skrzyżowaniu ulic: Graniczna i Jana Pawła II., uprzejmie proszę Pana Prezydenta o niezwłoczne zabezpieczenie techniczne żelbetonowych elementów zdewastowanego pomnika zalegających trawnik na skwerze;
W Tomaszowie Mazowieckim dokonano już udanego demontażu pomnika Czerwonej Gwiazdy na Placu Kościuszki, wyrażam przekonanie, że nie braknie społecznego zrozumienia dla konieczności usunięciu z pejzażu miasta innych symboli komunistycznego reżimu socjalistycznego, m.in. pomnika młodzieży polskiej walczącej o socjalistyczną ojczyznę (...).
http://tomas.blox.pl/2008/08/O-pomniku-mlodziezy-polskiej-walczacej-o.html
Ludwik Landau - całą okupację mieszkał w Warszawie, na żadną prowincję, do Tomaszowa ani razu nie wyjeżdżał...http://tomas.blox.pl/2008/08/Ludwik-Landau-mieszkal-w-Warszawie-na-prowincje.html