Prezydent Tomaszowa
Mazowieckiego
Pan Rafał Zagozdon
Szanowny Panie
Prezydencie,
proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia i mojej
solidarności z Panem jako ofiarą pobicia, do którego doszło w sobotę o godz. 20
w klatce schodowej budynku przy ul. św. Antoniego.
Pragnę przy tym
zapytać, czy osobnik, który napadł na Pana Prezydenta to nie ten sam Dariusz B.,
który napadł na mnie przed dwoma laty, albo inny przyjaciel pani G., która
podobno ma mieć kogoś w prokuraturze.
Download
this episode (14 min)
Wyjaśniam, że latem 2008 r. padłem
ofiarą napadu dokonanego na prywatne mieszkanie przy ul. Granicznej, a patrol
policyjny, który wezwałem telefonicznie na pomoc, doprowadził do ciężkiego
naruszenia stanu mojego zdrowia. Zaś po udzieleniu mi pomocy lekarskiej w
pobliskim szpitalu ten sam trzyosobowy patrol o godz. 22, kiedy po dwóch
zastrzykach i zgodnie z zaleceniem lekarza przebywałem w łóżku, ponownie przybył
do tego samego mieszkania, żeby zatrzeć ślady swojej przestępczej działalności.
Przy czym ponownie naraził mnie na utratę zdrowia, a nawet życia występując przy
tym z absurdalnymi oskarżeniami o kradzież dzieciom starej piłki do gry w piłkę
nożną.
Nazajutrz złożyłem skargę na tę wspólną działalność miejscowej
policji i prokuratury, która współdziałała w tym haniebnym dziele ze
zorganizowaną grupą przestępców w policyjnych mundurach. Policjanci wiedząc, że
przebywam na stałe od blisko 30 lat jako emigrant polityczny w Niemczech, bo
legitymuję się jedynie paszportem i dowodu osobistego w ogóle nie posiadam,
fałszywie określili we wniosku do sądu moje miejsce zamieszkania jako: Tomaszów,
ul. Graniczna. Dzięki temu oszustwu policjantów: Cezarego Jasnowskiego i
Andrzeja Mela zostałem zaocznie skazany w postępowaniu zwyczajnym 1 sierpnia
2008 r. , w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, za rzekomą kradzież
dzieciom zniszczonej, starej piłki do gry w piłkę nożną, której wartość
policjanci określili na 200 złotych, tzn. 50 euro, podczas kiedy w sklepie we
Frankfurcie za 50 euro można kupić 10 (słownie: dziesięć) takich nowych piłek,
nie zniszczonych.
Absurdalność prześladowania mojej osoby w Tomaszowie
Mazowieckim przez zorganizowane bandy osobników o żydowskich nazwiskach jest
chyba zemstą za to, że w 2006 r. poinformowałem ówczesnego Ministra
Sprawiedliwości o zniszczeniach dokonanych na miejscowym cmentarzu żydowskim.
Już wtedy prokuratura wszczęła za to dochodzenie przeciwko mojej osobie.
Podobnie prześladowany byłem w Tomaszowie po moich dziennikarskich dochodzeniach
kiedy jeszcze pracowałem dla Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium i
składałem zawiadomienia do prokuratury w Tomaszowie w sprawie afery mięsnej na
Placu Kościuszki, afery budowlanej przy ul. Granicznej oraz przy okazji innych
interwencji dziennikarskich.
Pragnę życzyć Panu Prezydentowi szybkiego
powrotu do zdrowia i wytrwałości w pracy dla dobra Miasta, które potrzebuje
pomocy nie tylko ze względu na peryferyjny charakter, oddalenie od ośrodków
centralnej władzy.
Przed dziesięciu laty rozmawiałem często z
wicepremierem Jagielińskim, który był posłem z okręgu Tomaszowa i prezesem
stowarzyszenia, z którym moje stowarzyszenie współpracowało. Rozmówcą moim był w
Tomaszowie pan senator Adamski, partnerem do rozmów był pan Prezydent Kumek.
Chcieliśmy wspólnie założyć w Tomaszowie m.in. Instytut Wielokulturowości,
odbyłem wiele spotkań z nauczycielami, ludźmi kultury, przedstawicielami różnych
wyznań. Rozmowy prowadzone pod hasłem: Mykwa, Regionalny Ośrodek Edukacji
utwierdzały nas w przekonaniu, że mimo wszystko można jednak coś dla Tomaszowa
wspólnie zrobić. Mimo wszelkich dostrzeganych trudności można dokonać czegoś w
sytuacji mówiąc krótko: wysoce niesprzyjającej.
Kiedy biją nas po
głowach nie nadstawiamy napastnikom policzków, lecz krzyczmy głośno: Gwałtu,
rety! Gewalt! Krzyczmy po to, żeby nie bito nas oraz innych, żeby zmieniono
wzory zachowań na lepsze, zgodne z Prawami Człowieka i Obywatela. Ażeby stała
się normą na polskiej prowincji uprzejmość i przyzwoitość, żeby piekarz piekł
dobre pieczywo a policjant i prokurator byli ludźmi, którzy nie będą musieli
odgradzać się z jakiegoś powodu od obywateli bramkami elektronicznymi
wykrywającymi klucze w kieszeniach, aparatami prześwietlającymi siatki z
zakupami petentów, ukrytymi kamerami szpiegującymi przy drzwiach wejściowych do
urzędu.
Bo niestety kilkadziesiąt lat przemocy narodowosocjalistycznej a
potem komunistycznej odbiło się szkodliwie na kondycji Narodu Polskiego, a
złoczyńcy żydokomunistyczni nie zostali jeszcze osądzeni i utwierdzili się w
przekonaniu, że nadal wszystko im wolno, że są w Polsce niekaralni, że żyją
ponad prawem i sprawiedliwością, które są tylko dla Polaków, bo nie dla nich
przecież, którzy rządzą Polakami. Zapiekłość tych nieszczęśników podtrzymują
niestety często jeszcze obecne w pejzażu polskich miast symbole władzy
żydokomunistycznej: pomniki pochwalające wciąż w Polsce socjalizm i komunizm.
Ulice polskich miast noszą imiona komunistycznych złoczyńców.
A przecież
minęło 20 lat od porozumień tzw. okrągłego stołu, który miał w Polsce rozpocząć
przemiany demokratyzacyjne i przynosić tylko tymczasowe rozwiązania polityczne.
Tymczasowość fałszywej zgody Polaków na Zło komunistyczne to zgoda na bandytyzm
w życiu publicznym. Na afery rozkręcane przez kolejne rządy, na rozdrapywanie
majątku narodowego w ramach tzw. prywatyzacji na każdym szczeblu. Prywatyzacji,
która na każdym szczeblu przynosi w bilansach publicznych wielomiliardowe straty
a nadal jest realizowana. Oto sprzedaje się teraz przedsiębiorstwo Ruch jedynemu
oferantowi, a nikt nie stawia żadnych pytań i żaden związek zawodowy Solidarność
nie protestuje, że to draństwo, bo obrzucił ktoś dla sensacji tablicę krzyżem w
Warszawie i to wszystkich tak bardzo zajmuje, że dzisiaj drugi przyniósł tam
granat, a w Tomaszowie Prezydent dostał po nosie, żeby siedział
cicho.
Może się mylę, lecz sądzę, że w tej sytuacji należy zapytać,
dlaczego w Tomaszowie Mazowieckim 200 funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji
przychodzi do pracy w budynku przy ul. Oskara Lange, jak gdyby Lange nie był
zastępcą Cyrankiewicza? A przecież w żadnym mieście w Polsce nie ma ulicy
Cyrankiewicza, dlaczego więc Tomaszów Mazowiecki czci jeszcze pamięć zastępcy
tamtego złoczyńcy?
W załączeniu przesyłam list, który nie dotarł pewnie
jeszcze na biurko Przewodniczącego Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego Pana
Zenona Adama Łaskiego. Uprzejmie proszę o przekazanie go Panu Przewodniczącemu
razem z taką osobistą radą, żeby nie chadzał jednak wieczorami w centrum miasta
Tomaszowa po najlepiej oświetlonej ulicy św. Antoniego, bo jak Pan tego sam
doświadczył, bandzior czuje się najbezpieczniej pod latarniami, pod żyrandolem i
parasolem bandy.
Nie trzeba w końcu przypominać, że to w Tomaszowie
posłem był wiceminister Spraw Wewnętrznych Sobotka, który przez telefon
komórkowy uprzedzał mafię handlującą z policją bronią o planowanych, czy
rzekomych zakupach kontrolowanych. Państwo polskie nie po to jest, żeby opłacać
zorganizowane grupy przestępcze za to, że rozwalają to państwo od środka i
terroryzują Naród. Polak nie może być prześladowany w Polsce ze względów
rasistowskich, czy politycznych przez kryptosyjonistyczne bandy. Nie może
Prezydent naszego Tomaszowa być bity w bramie po twarzy przez jakiegoś szurkę!
Jeszcze raz życzę Panu powrotu do zdrowia i pozostaję z
szacunkiem
Stefan Kosiewski
z Frankfurtu nad Menem, 18 sierpnia 2010
r.
http://wiadomosci.onet.pl/2211536,11,pobito_prezydenta_tomaszowa_mazowieckiego,item.html
http://sowa.mypodcast.com/201008_archive.html